:: Kilka pierwszych lat...Nowy Jork ::
Archiwum
31.

Multum ludzi przewinelo sie przez firme w ktorej pracowalem. Jedni przychodzili, inni odchodzili. Tylko nieliczne jednostki zostawaly na
dluzej. Ja bylem jedna z nich, przez dluzszy okres czasu bylem tez jedyna biala jednostka w tym towarzystwie.

Wiekszosc ludzie mieszkala biedniejszych czesciach miasta. Glownie na Bronksie lub Harlemie. Tylko kilka osob mieszkalo Brooklynie.
Szefem interesu byl bialy Amerykanin I jego zona. Lepszy cwaniak. Opodatkowal nas wszystkich na okolicznosc utraconego kontraktu.
Potracal kazdemu z nas po 1-2 $ z kazdego czeku. Wiekszosc ludzi nigdy nie pytala sie dlaczego. Ci ktorzy sie buntowali z roznych
powodow, odgrazali sie ze skieruja skarge do wydzialu pracy. Nikt jednak nie zdecydowal sie tego zrobic.


Od czasu do czasu, spotykam na miescie jeszcze jedna osobe ktora w dalszym ciagu pracuje w tej firmie. Bialy Amerykanin, takze byly
student Hunter College. Utknal chyba na dobre. Niezwykle nerwowa osoba. Nie patrzyl na swiatla, tylko wchodzil od razu na ulice.
Przeciskal sie pomiedzy samochodami, krzyczac na taksowkarzy “ I am walking here”

Wiekszosc osob przemieszczala sie po miescie na piechote lub metrem. Kilka osob uzywalo jednak rowerow. Bylo to o tyle
niebezpieczne, ze kierowcy trakowali ich jako zlo konieczne. Dwie osoby mialy wypadek, jedna z nich wyladawala pod miejskim
autobusem.

Poniewaz jezdzenie na rowerze wymagalo niezlej kondycji. Jeden z Latynosow zaczal szprycowac sie sterydami. Kupil sobie w GNC
kreatyne. To swinstwo bylo zakazane w Europie, a tutaj mozna je bylo dostac prawie na kazdym rogu. Spotkalem go niedawno.
Poznalem go tylko po glosie. Schudl, wylysial I przestal jezdzic na rowerze.


Co jakis czas zjawialy sie w naszej firmie prawdziwe perelki. Osoby jedyne w swoim rodzaju. Ponad 60-cio letnia babcia, ktora
pracowala juz w niejednym miejscu. Nie dawala sobie w kasze dmuchac I nie przyjmowala zadnych wskazowek od dyspozytora.
Nastolatek ktory w pewnym momencie przestal myc wlosy i zaczal sobie zaplatac tluste warkoczyki. Inny nastolatek, drobny oszust, mial
sie zglosic do wiezienia. Byly osoby ktore mialy odsiadke za soba. Mielismy tez goscia, ktory pracowal tylko w garniturze I lakierkach.
Czyscil swoje buty uzywajac kawy. Moczyl hustke w kubku I rozprowadzal plyn po calej powierzchni buta.  Prosil dyspozytora o zlecenia “
mnie wszyscy znaja, kazdy mnie podrzuci”

32.

Na samym poczatku mojego pobytu zrobilem sobie piesza wycieczke po Manhattanie. Gdzies w jakims przewodniku wyczytalem ze warto
sie przejsc wzdluz Broadway’u. Pomyslalem dlaczego nie I rozpoczalem od samego dolu wyspy czyli Bowling Green. Miejsce to wzielo
swoja nazwe od tego ze grywano tam kiedys w kregle I inne klocki.

Swoja wedrowke zakonczylem na 72 ulicy przy Dakota House, znanego z filmy “Dziecko Rosemary” oraz tego ze zostal tam zamordowany
John Lennon.

Kiedy mowilem moim kumplom kurierom ile przeszedlem, patrzyli sie na mnie jak na wariata. Na pewno robilo wrazenie. Normalnie w
pracy przechodzilem znacznie mniejszy dystans, z reguly krazac pomiedzy zachodnia I wschodnia strona. Od 6 Avenue do Lexington
Avenue. Kiedy dostawalem przesylki na dolny Manhattan, bralem metro. Zdarzylo sie jednak kilka razy ze nie moglem tego zrobic, gdyz
dyspozytor dal mi takie przesylki ze musialem sie ich pozbywac co 10 przecznic. Co kilkanascie minut dorzucal nowa prace I tak
doszedlem prawie do WTC, a zaczalem gdzies na 59 Ulicy.

Na poczatku chodzac pomiedzy budynkami, mialem problem z rozpoznaniem kierunkow. Nie wiedzialem czy ide na wschod czy zachod.
Musialem przejsc kilka przecznic aby sie zorientowac czy numery ulic rosna czy maleja. Po prostu brakowalo punktu odniesienia,
wszystkie budynki wygladaly jednakowo.

Po kilku miesiacach, nie potrzebowalem juz mapy miasta. Nie potrzebowalem tez mapy metra. Znalem na pamiec stacje, polaczenia jak
I budynki. Patrzac na adres bylem wstanie stwierdzic gdzie dany budynek powinien sie znajdowac.

W wielu miejscach bylem wiele razy. W niektorych kilkakrotnie wciagu dnia. W WTC kiedy jeszcze istnial, dobrze ponad sto razy na
roznych pietrach. W Dakota House, tylko raz I to tylko w piwnicach, wejsciem dla personelu.

Raz tylko, trafilem do Banku Rezerw Federalnych na dolnym Manhattanie. Budynek ten jest bardziej znany z filmu Die Hard 3 (Szklana
pulapka), wlamuje sie do niego Simon z ekipa. Ja sie nie musialem wlamywac, nie moglem jednak sie z niego wydostac. Po
dostarczeniu przesylki zaczalem krazyc po budynku I kiedy wreszcie znalazlem wyjscie przez garaz, zostalem zatrzymany przez straznikow
I szczegolowo przepytany co, jak I dlaczego.

33.

Bedac jeszcze na Campie, nasz kolega Czech rowerzysta, wybral sie kiedys na zwiedzanie Nowego Jorku. Amator mocnych wrazen,
poniewaz nie brakowalo mu fantazji, postanowil przespac sie w Central Parku. Musial miec stalowe nerwy.

Sa miejsca w ktorych przebywac nie nalezy. Na pewno takim miejscem jest Poludniowy Bronks. Harlem jest bezpieczny w ciagu dnia,
choc turysci wola go zwiedzac z okien autobusu. Na wschodnim Harlemie, tak zwanym El Bario, mialbym juz oczy “na slupkach”. Zdarzylo
mi sie tam kiedys wejsc w sam srodek gangu. Nie mialem wyjscia, przeciez nie odwroce sie na piecie I nie zaczne uciekac. Na
szczescie wszyscy juz przeszli rytual inicjacji, I nie musieli mnie zaczepiac.

Za kazdym razem kiedy mialem przesylke w tamte rejony, lub do tak zwanych Projects ktore mozna nazwac Blokowiskami, trzymalem
koperte tak aby byla dobrze widoczna. Byly juz przypadki ze mieszkancy tych domow cwiczyli strzelanie do ruchomych celow.  

Kiedy pracowalem w firmie ogrodniczej, mielismy do obrobienia kompleks domow seniora w dzielnicy St Albans na Queensie.
Zamieszkana kiedys przez bialych mieszkancow, teraz widzi sie ich glownie tylko w przejezdzajacych samochodach. Od czasu do czasu,
krazylismy po uliczkach naszym Vanem. W pewnym momencie wydalismy sie podejrzani grupie “Boyz in the Hood”. Cwiczyli miesnie na
trawniku przed domkiem. W pewnym momencie przestali zajmowac sie swoimi ciezarkami I wytezyli sie do skoku. Dobrze ze kumpel
przyspieszyl bo moglo byc nieciekawie.

Innym razem pomagalem Amerykaninowi od witrazy. Pracowalismy w starym opuszczonym kosciele w dzielnicy Bedford Styvesant na
Brooklynie. Przez sam srodek przechodzi ulica o pieknej nazwie Knickerbocker, okolica jest jednak fatalna. Kosciol by zdewastowany, w
srodku masa starych desek. Staralem sie poruszac powoli. W pewnym momencie poczulem bol. Zardzewialy gwozdz przebil buta I wbil
sie w piete. Swinskim truchtem pobieglem do pobliskiego sklepiku I kupilem cos do dezynfekcji. Jakis Latynos ktory byl w sklepie
zaproponowal pomoc.

Mieszkal razem z rodzina w piwnicy. Wchodzilo sie do niej prosto z ulicy. Wystarczylo podniesc metalowa klape I zejsc po schodkach. W
jednym duzym pomieszczeniu mieszkala cala rodzina. Piwnica w ktorej kiedys mieszkalem wydala mi sie apartamentem. Usiadlem na
fotelu, a jego mama zalala rane jodyna. Po tym zdarzeniu Latynos zostal zatrudniony na kilka tygodni.Kiedys w luznej rozmowie na serio
stwierdzil “ ja mam bron, moja zona ma spluwe a moja mama strzelbe, jestemy uzbrojeni”

Dostalem zlecenie dostarczenia przesylki do drukarni ktora miescila sie gdzies w okolicach mostu Brooklynskiego. Metrem dojechalem
do ostatniej stacji linii F na Dolnym  Manhattanie. Wyszedlem na powierzchnie I probowalem zorientowac sie w ktorym kierunku
powinieniem sie udac. Zauwazylem jakiegos czlowieka. “Przepraszam, gdzie jest..” Nie zdazylem dokonczyc.Odwrocil sie I zaczal
uciekac.

34.

Dosyc czesto w mojej historii, uzywam odniesien do filmow. Robie to z prostej przyczyny. Osoby ktore znaja miasto latwo skojarza
miejsce o ktorym wspominam, a ludzie ktorzy nigdy w Nowym Jorku nie byly beda mialy jako takie pojecie o czym mowie.

Samo miasto jest szczegolne. Stanowi idealne tlo dla filmowcow. Nie musza sie nawet wysilac, wystarczy ze ustawia kamere w
odpowiednim miejscu I zaczna krecic. Od czasu do czasu mozna sie natknac na ekipe ktora wlasnie pracuje nad filmem.

Kiedy ogladam jakis film ktorego akcja dzieje sie w Nowym Jorku, probuje rozpoznac miejsca ktore znam. Czasem zdazy ze rezyser idzie
na skroty. W filmie “Man in Black” Will Smith goni ufo-ludka, najpierw widziemy go przed stacja Grand Central na 42 ulicy, potem
zeskakuje na jakis autobus I dalej biegnie za uciekinierem tylko ze jest to ponad 30 przecznic dalej na 5tej Avenue tuz przy Central Parku.
Zatrzymuje sie dopiero przed muzeum Guggenheim’a. W filmie “The Professional”, Leon Czysciciel mieszka gdzies na Park Avenue,
powyzej 96 Ulicy, wlasnie w tamtym miejscu zaczynaja sie charakterystyczne szyny kolejowe. Kiedy udaje do kwatery policji z zamierem
odbicia dziewczynki, znajduje sie na dolnym Manhattanie, tuz obok Brooklyn Bridge. Wchodzi do budynku, latwo przenika przez kontrole I
tak dalej. W rzeczywistosci, budynek do ktorego wszedl Leon jest sadem, jest kontrola, ale kwatera glowna policji znajduje w innym,
nowoczesnym budynku ktory znajduje sie tuz obok.

W filmie “Devil’s Advocate” pokazana jest sciezka dla joggingu, znajduje w Central Parku na wysokosci 90tej ulicy.Charakterystyczna
siatka oddziela ja od zbiornika wodnego. Uzywalem jej wielokrotnie aby przedostac sie ze jednej strony miasta na druga. Znana z filmu
“You’ve got Mail” kawiarnia zlokalizowana jest na Upper West Side, zreszta caly film dzieje sie w tamtej okolicy. W scenie finalowej,
spotykaja sie w Riverside Park. Tom Hanks I Meg Ryan nakrecili wczesniej film “Slepless in Seatle”, spotykaja sie wreszcie na
platformie obserwacyjnej Empire State Buildings. Na filmie wyglada to dosyc przestronnie, w rzeczywistosci platforma jest znacznie
mniejsza i trzeba sie przeciskac pomiedzy ludzmi.

Stacja metra Wall Street, wykorzystana w filmie Die Hard 3 (Szklana pulapka) nie istnieje. Owszem jest taka stacja, ale jest tam tak malo
miejsca, ze nie ma mozliwosci aby pociag sie wykoleil. Istnieje za to stacja Myrtle Ave na Brooklynie gdzie wysiadaja Demi Moore I
Patrick Swayze w filmie “Ghost” (Duch). Robin Williams w fimie “Moskwa nad rzeka Hudson” mieszkal na Manhattanie w dzielnicy East
Village polozonej na wschod od Chinatown. W tamtych okolicach miesci sie slynny kultowy klub CBGB w ktorym pierwsze kroki stawiali
m.in Blondie I REM.

W okolicach Chinatown, tylko ze po zachodniej stronie, ponizej Canal Street, w niepozornym budynku mieszcza sie biura firmy Miramax.
Kilka ulic dalej ma swoja restauracje Robert De Niro. Stanowi ona swego rodzaju atrakcje turystyczna.

35.

Pracowal kiedys z nami upadly aktor. Swoja kariere jak kazdy zaczal w Hollywood, a skonczyl jako kurier w Nowym Jorku. Przez krotka
chwile mial wszystko, “sex, drugs & rock’n’roll” zniszczyly mu kariere. Teraz probowal odbudowac dawna przeszlosc. W przerwie miedzy
kolejnymi przesylkami siedzial w kacie I przygotowywal sie do przesluchan. Po kilku miesiacach odszedl z naszej firmy. Zagral doslownie
w jednym filmie pt “Hamburger Hill”. Sprawdzilem, jego zdjecie z artystycznym pseudo O’Shea jest widoczne w koncowych napisach.

Co jakis czas dostawalismy przesylki od firmy ktora prowadzila ksiegowosc slawnych ludzi. Ktoregos dnia dostalem koperte dla
Macaulay Culkin. Gwiazda “Home Alone” mieszkal wtedy z mama. Przywitala mnie w drzwiach wraz z cala gromadka mlodszych braci I
siostr. Niestety “Kevin’a” nie bylo w domu. Mial byc, przeciez nie tak sie umawialismy.

Osobiscie wreczylem przesylki zwyciezczyniom Oskarow, Merisie Tomei za film “My Cousin Vinny” oraz Mira Sorvino, ktora dostala
nagrode za “Mighty Aphrodite”. W filmie robia wrazenie, na zywo jest juz gorzej. Szczegolnie Mire Sorvino trudno rozpoznac. Lista osob
ktore spotkalem na ulicy jest obejmuje takze: Bridget Fonda, Kathleen Turner, Mathew Broderick, Sting, Bon Jovi, Gari Kasparow, I nasz
Andrzej Golota.

W hotelu Millenium zatrzymyli sie kiedys chlopcy z Backstreet Boys. Bylo to jeszcze na poczatku ich kariery. Jakies nastolatki, wyczaily ich
miejsce pobytu I wreszcie dorwaly jednego z nich. Zaczely go oblapiac na ulicy. Kiedy przechodzilem obok nich, na chwile przestaly.
Spojrzeli na mnie. Usmiechnalem sie porozumiewawczo. Chlopakow z NSYNC spotkalem przed innym hotelem, kiedy zbierali sie na
koncert w Madison Square Garden.

Dostalem przesylke do Trump Tower. Kiedy zjezdzalem juz winda na dol, na jednym z pieter wsiadly trzy calkiem ladne dziewczyny w
jednakowych kurtkach. Rozejrzalem sie, jedna z nich sie usmiechnela. Kilka godzin pozniej jem kolacje I ogladam telewizje. “Trzy
supermodelki…Wonder Bra”, omalo sie nie zadlawilem. “Kurde, to przeciez sa te dziewczyny z windy”

Trafilem kiedys z przesylka do niewielkiej agencji reklamowej. Szef firmy, odebral koperte i nie chcial mnie wypuscic. Ledwo
wyswobodzilem dlon z jego uscisku. Caly czas byl pod wrazeniem ze przybylem do Nowego Jorku aby zrobic kariere aktora, oczywiscie
nie mialem zamiaru zaprzeczac. Zgadzalem sie ze wszystkim co mowil.

Ekipa telewizyjna kreci film. Na chwile przestali, chce szybko przejsc. Ruszam do przodu, w tym samym momencie slysze ktos krzyczy
“Akcja!” Widze Wesley Snipes idzie w moim kierunku, “Sie ma, jak leci”. Ten sam glos znowu krzyczy “Ty z plecakiem, nie rozgladaj sie,
idz prosto !” Film nazywal sie “One night stand”. Caly czas czekalem na ten moment, niestety moja scene wycieli. Tak oto po raz pierwszy
I ostatni zagralem w filmie. Hollywood sie na mnie nie poznal.


36.

W przerwach pomiedzy kolejnymi przesylkami, siedzialem z reguly gdzies w kacie I przegladalem swoje notatki. Sama nauka nie byla
zbyt trudna. Piec lat studiow w Polsce wreszcie sie oplacilo. Umiejetnosc sporzadzania notatek jest niezwykle przydatna kiedy ma sie
niewiele czasu na nauke. Staralem jak najwiecej skorzystac z samych zajec I zapamietac tyle ile mozna.

Na samym poczatku musialem zaliczyc zajecia przygotowawcze, czyli standardowy ESL (English as Second Language). Nie znam
nikogo kto by sie od nich wywinal. Dla uczelni byl to sposob na zarobienie ekstra pieniedzy, a dla mie okazja zeby sie czegos nowego
nauczyc. Ku mojemu zaskoczeniu, zajecia te nie byly tylko dla imigrantow. W grupie mielismy osoby ktore wychowaly sie w Stanach, ale
mialy problem z napisaniem kilku sensownych zdan po angielsku.

Nigdy nie zapomne tych pierwszych zajec, gdyz professor ktore je prowadzil byl ludzaco pododny do znanego komika Steve’a Martina.
Mial tylko jedna wade, nie byl smieszny.

W ciagu wielu lat studiow spotkalem wielu roznych profesorow. Kazdy kto studiowal w Polsce przezyl na wlasnej skorze lub znal ze
slyszenia opowiesci o wyjatkowych pedagogach. Na mojej uczelni, byl taki jeden filozof ktory bawil sie z nami w ciuciubabke w okresie
zaliczen. Wyszedl kuchennymi drzwiami, I dorwalem go kilka dni pozniej na jakims skrzyzowaniu.

Na szczescie w Stanach nie musialem nikogo scigac aby dostac podpis, ale kadra profesorska ma w swoich szeregach wybitne
indywidualnosci. Postrachem wszystkich studentow byl professor od ekonomii. Latynos z Puerto Rico, nie mial zbyt duzego mniemania
o swoich ziomkach. W ogole nie mial zbyt dobrego zdania o studentach. Cynicznie przypominal wszystkim ze “ucza sie dla pieniedzy”.
Bardzo negatywnie odnosil sie do modelu kapitalistycznego. Najlepszym rozwiazaniem wedlug niego bylaby kontrola cen. Wzielismy
udzial w manifestacji przeciw podwyzkom czesnego. W pewnym momencie moj professor probuje mi wcisnac w reke marksistowska
ulotke. Ledwo sie wywinalem.

Zajecia z narkotykami I uzywkami w tytule. Profesor twierdzi za skosztowal na wlasnej skorze kazdy narkotyk. W klasie jest kilka osob
ktore ze znawstwem dyskutuja na zadane tematy. Ja siedze cicho.

Profesorka od finansow ma niezwykle lagodna nature I cierpliwosc. Mowi niezwykle cicho ze ledwo ja sluchac. Mam problemy z
zapisywaniem bo nie odbieram na falach na ktorych komunikaja sie nietoperze. Od czasu do czasu ucisza klase I zwraca sie do tych
ktorzy cierpia na “ustne rozwolnienie”

Klasyka literatury angielskiej. Profesor ktory je prowadzi potrafi blyskawicznie zmienic wymowe. Fragmenty ksiazek czyta na glos
udawanym brytyjskim akcentem. Juz na pierwszych zajeciach zrobil nam dyktando. Wybral fragment prozy Edgar Allan Poe. Wiekszosci
wyrazow nie znam, niektore slowa zgaduje. Rezultat mogl byc tylko jeden. Wezwal mnie na rozmowe razem z grupa kilkunastu osob. Po
kilku minut przyznal ze gdyby kazano mu pisac po raz pierwszy dyktando w jezyku polskim, to tez by osiagnal podobny rezultat.
Rozstajemy sie w zgodzie. Na koniec jeszcze sie mnie pyta czy mam slownik angielski. Mowie “tak” zgodnie z prawda “elektroniczny”

37.

Czlowiek juz ma cos takiego w sobie ze chce sie wyroznic w tlumie niezaleznie od tego gdzie mieszka. Pamietam ze w Polsce znalem
dziewczyne ktora kiedy palila papierosa trzymala go pomiedzy najmniejszym palcem I nastepnym. Efekt byl komiczny.

Chodzac pomiedzy jednym a drugim budynkiem collegu, napotykalem sie na chlopaka ktory postanowil zaprzeczyc wszelkim zasadom
grawitacji. Czlowiek, kiedy sie porusza, ma naturalny odruch poruszania rekami na przemian.Najpierw lewa, potem prawa. On
zdecydowal sie poruszac zarowna lewa jak I prawa w tym samym czasie. Obie do przodu, obie do tylu.

Na zajeciach z finansow mielismy chlopaka ktory bezwstydnie bawil sie ze soba. Wsadzal reke pod koszule. Jego igraszki nie uszly
uwadze pozostalych studentow. Zartom I smiechom nie bylo konca, a nasz ekshibicjonista dostal przydomek “sutek”

Piekny sloneczny dzien. Plac przed WTC. Kilka betonowych laweczek. Na jednej z nich lezy Murzyn. Poczatkowo nie zwracam na niego
uwagi. Slysze jakies odglosy. Jeszcze raz spogladam na niego. Jego twarza w jakims grymasie, reka gleboko w spodniach. Co on z ta
reka ? O, kurde

Muzeum Guggenheim’a. Miejsce sztuki jedyne w swoim rodzaju. Zwiadzajacy tez moga byc niespotykani. Na kilka minut zapominam o
obrazach. Para, on I ona. Oboje lysi. On kolczyk w jednym uchu, ona w drugim. Oboje jednakowo ubrani. Wykonane ze skory kostiumy,
oboje w spodnicach miniowkach I na szpilkach. W kreatywnym zamysle mieli stanowic jedna calosc. On ma wypustke na lewym
ramieniu, ona na prawym.

Widzialem czlowieka, gdzies szedl. Biegl raczej, rano ludzie spiesza sie do pracy. Jest zimno, nasuwam glebiej czapke I poprawiam
szalik. Wiatr przeszywa moja kurtke Jeszcze raz spogladam na czlowieka, na jego nagie torso I na jego kolorowe slipy.


38.

Wielokrotnie zastanawialem sie co ja tutaj robie. Rozpoczalem studia ktorych konca nie bylo widac. Kazde zajecia to pewna ilosc
kredytow, 3 maksymalnie 4. Trzeba ich uzbierac ponad 60 aby ukonczyc Community College. Bylem bardziej zajety mysleniem o tu I teraz
niz wypatrywaniem szczesliwego zakonczenia.

Mialem prace z ktorej moglem sie jako tako utrzymac. Zreszta nie byla ona najwazniejsza. Kiedy mieszkalem w piwnicy, sasiad dal mi
dobra rade, abym skoncentrowal sie na jednej rzeczy. Albo praca, albo nauka. Mial racje, wielokrotnie musialem zrezygnowac z
roznoszenia przesylek, bo wlasnie wyskoczyl jakis projekt. Dlatego tez nie szukalem na sile innego zajecia.

Dostalem propozycje pracy w jednym z budynkow. Zamiast latac po ulicy, mialem roznosic listy z pietra na pietro. Przeszedlem nawet
rozmowe kwalifikacyjna. Sprawa jednak stanela w miejscu kiedy trzeba bylo przedstawic zezwolenie na prace. Dalem im do zrozumienia
ze jestem wstanie cos skombinowac. Szef firmy ktora chciala mnie zatrudnic stwierdzil jednak ze “budynek nie moze wziac na siebie
odpowiedzialnosci przed urzedem imigracyjnym”. Troche sfrustrowany wrocilem do starego zajecia.

Emigranckie sny powtorzyly sie jeszcze kilkakrotnie I wreszcie przestaly mnie meczyc. Uwolnilem sie od nich chyba na zawsze.

W ciezkich chwilach pocieszalem sie ze w kazdej chwili moge wrocic do kraju, do cywilizacji. Przeciez ja mam prawo wyboru. Wystarczylo
porownac sie do Latynosa ktory rozstawia owoce w naroznym sklepiku. Czy on ma mozliwosc wyboru ? Co trzyma w Stanach czlowieka
ktory pracuje caly dzien w ciemnej piwnicznej windzie w budynku na Central Park West. Czy on tez ma do czego wracac ?

Roznica kultur. Juz na pierwszym kursie z angielskiego podzial na my I oni byl widoczny. My imigranci zgodzilismy sie ze rock’n’roll
najlepiej brzmi w wersji angielskiej. Eksperyment na zajeciach, opowiadamy dowcipy. Pokladamy sie ze smiechu kiedy ktos z nas
powiedzial kawal. Przy dowcipie opowiedzianym przez profesora nastapila konsternacja I cisza.

Bedac w Omaha, w czasie Walentynek, razem z mama mego kumpla I jej znajoma wybralismy sie do restuaracji. Przypominam sobie ze
w czasie rozmowy powiedzialem Bogu ducha winnej kobiecie ze “Stany nie powinny narzucac swej kultury innym krajom”. Nie bardzo
wiedziala o czym mowie.

Innej Amerykance probowalem udowodnic jaki to swiatly I wyksztalcony element wystaje w Polsce pod budkami z piwem. Krotko
stwierdzila ze wygaduje glupoty.

Na zajeciach z literatury, profesor wzial mnie na strone I calkiem powaznie zapytal “dlaczego uwazam ze Shakespeare jest wazniejszy niz
jakis lokalny poeta z Afryki”. Potrafilem tylko powiedzec ze Anglik wielkim poeta byl.

Nasz rodak Kopernik ruszyl Ziemie z posad. Zapomnial jednak o jej pepku, Polsce.


39.

Stereotypy to grozna rzecz. Niby odpowiadaja prawdzie a jak sie blizej przyjrzec to niewiadomo co o nich myslec.

W sklepikach Chinatown z tandeta dla turystow trudno znalesc ceny na poszczegolne rzeczy. Trzeba sie zdac na laske sprzedawcy. Cena
wzrasta lub spada w zaleznosci od kupujacego. Kiedy biore taksowke na zamowienie, to wiem ze zostane naciagniety. W przyplywie
szantazu, kierowca nawet wyciagnie ze schowka rachunki ktore ma do zaplacenia. Japonka z ktora sie kiedys spotykalem okazala sie
byc osoba niezbyt zainteresowana edukacja I budowaniem pierwszej Japonii. Okazalo sie ze nasi rowiesnicy w kraju kwitnacej wisni,
dopisywali sobie stopnie w dzienniku nauczyciela.

Prawie kazdy immigrant jest oceniany w podobny sposob przez tuziemcow. Pierwsza rzecz jaka dyskwalifikuje jest slaba znajomosc
miejscowego narzecza. Tak na dobra sprawe jezeli znajomosc jezyka jest bardzo dobra to niewielki akcent w wymowie dodaje nawet
uroku. Wiekszosc ludzi nie bedzie nawet podejrzewac ze ma do czynienia z osoba urodzona poza Stanami, do momentu az nie otworzy
sie ust.

Jezeli ktos ledwo duka I ledwo sklada zdania to moze byc uznany za osobe niezbyt silna intelektualnie. Zdarzylo mi sie kiedys wysluchac
narzekan na glupote imigrantow. Brak znajomosci jezyka jest wyznacznikiem zdolnosci umyslowych. W takiej sytuacji mam zawsze jedna
odpowiedz “widzialem jak Amerykanin zakrecal szesnasto-kolowym truckiem na Queens Blvd”.

W przerwie pomiedzy roznoszeniem przesylek, kieruje swoje kroki do najblizszego sklepiku. Mam zamiar kupic herbate. Widze
Meksykanina ktory wystawia na kraweznik worek pelen odpadkow I smieci. Kilka minut pozniej widze go za lada. Zabiera sie do
nalewania wody do mojego kubka. Prawie krzycze “Stop, umyj rece”. Z pewnym ociaganiem spelnia moje zyczenie. Na odchodnym,
wlasciciel sklepiku, Koreanczyk, bardzo lamanym jezykiem przeprasza mnie “oni sa glupi, ledwie mowia po angielsku”

Od tej historii, za kazdym razem kiedy zjawialem sie w sklepiku, Meksykanie szeptali pomiedzy soba na moj widok “Diablo, diablo”

Nasi rodacy ktorzy przybyli do Stanow w XIX i na poczatku XX wieku byli na ogol poslugiwali sie jezykiem polskim, trzymali sie tez razem w
obrebie parafii. Negatywny stereotyp I dowcipy na nasz temat odnosza sie glownie do tamtego okresu. Jest jednak jeden pozytyw, w
porownaniu z innymi nacjami nikt nie slyszal o polskiej mafii. Byc moze dlatego inni uznali nas za “myslacych inaczej”

Pracuje z dwojka Amerykanow, tutaj urodzeni I tutaj wyksztalceni. Jeden z nich postanawia w pewnym momencie opowiedziec mi jeden z
“polskich dowcipow”. Dosyc smieszny kawal wywolal u mnie naturalny odruch usmiechu. "Popatrz” mowi do drugiego “jaki glupi, smieje
sie z dowcipu o sobie”. Powiedzialem mu zeby sie tak nie ekscytowal bo my mamy dokladnie takie same kawaly tylko ze o ..
Amerykanach. Jego kolega potwierdzil “tak tak, zgadza sie, czytalem gdzies ze te dowcipy sa uniwersalne”


40.

W ciagu kilku lat studiow na LaGuardii poznalem tylko piec osob ktore byly z Polski. Wszystkie byly w podobnej sytuacji jak ja. Kilka lat
temu wyjechaly z kraju I po jakims czasie rozpoczely studia. Na wiekszosci zajec bylem sam. W pracy, wiekszosc osob pochodzila z
Bronksu lub Harlemu, z niewielkimi wyjatkami, byli to albo Murzyni albo Latynosi. Dzieki temu mialem okazje poznac inne kultury.

Bylo to towarzystwo w roznym wieku, od nastolatkow po ludzi juz dojrzalych. Kazdy mial inna motywacje do pracy. Ci mlodsi pracowali
glownie dla zabawy. Mieli wlasne potrzeby, jeden z nich prawie co tydzien kupowal nowe buty sportowe. Ci starsi robili wszystko zeby
utrzymac rodzine. Nigdy nie slyszalem aby ktokolwiek powiedzial ze roznoszenie przesylek jest jego pasja. Czesc byla juz po przejsciach,
a niektorzy musieli sie stawic na odsiadywanie wyroku. Nigdy nie mialem z nikim zadnego zatargu I wszyscy traktowali mnie jak
“swojaka”

Godzinami potrafili rozmawiac na tematy sportowe. Zaciekle dyskutowali kto jest lepszy, Michael Jordan czy Shaq. W tamtym okresie NY
Knicks grali w finale NBA, ale wiekszosc osob nie wierzyla w ostateczna wygrana. Rzeczywiscie w decydujacym momencie Patrick Ewing
spartolil najlepsza okazje I Knicks mogli zapomniec o tytule. Od czasu do czasu poruszali tez zyciowe egzystencjalne lub polityczne
kwestie. Gazeta Daily News dostarczala codziennych tematow do dyskusji. Kiedy jakis temat ich szczegolnie zafrapowal konczyli
rozmowe stwierdzeniem “woooord” lub “it’s deep”. Najwazniejszym jednak tematem bylo to co tak trafnie ujal Cuba Gooding Junior
"show me the money"

Jednym z dyzurnych tematow byla sprawa bialego czlowieka. Rasizm to zjawisko ktore dziala w dwie strony. Uprzedzenia bialych w
stosunku do czarnych to tylko jedna strona medalu. Podobne uprzedzenia wystepuja ze strony kolorowych w stosunku do ludzi o bialym
kolorze skory. Na ulicach NY widuje sie czasami grupe Murzynow tzw Izraelitow nawolujacych do nienawisci. Pracowal kiedys z nami
czlowiek ktory mial podobne poglady. W zyciu nie spotkalem wiekszego rasisty. Biali uosabiali dla niego najwieksze zlo. Mial tez pewna
maniere wplatania w swoja wypowiedz slowo “boskie” Staralem sie siedziec cicho kiedy mial cos do powiedzenia. Po kilku miesiacach
odszedl z naszej firmy.

Myzyka jest jednym z waznych tamatow. Poznaje rozne trendy. Hip-Hop wtedy dopiero powstaje. Zaciekle dyskutuja o swoich idolach.
Dowiaduje sie kto to jest NAS czy Wu Tang. W gronie wychowankow Harlemu , byl jeden wyjatek ktory lubil sluchac “bialej” muzyki,
szczegolnie ostrej alternatywy I klasyki rocka. Prawdziwy odmieniec w grupie. Chcial wyrwac sie z marazmu I zmienic swoje zycie. W tym
celu zapisal sie do Marines. Odwiedzil nas po kilku miesiacach zadowolony ze swojego wyboru.

Rasizm I uprzedzenia byl takze jednym z dyzurnych tematow na zajeciach z literatury. Polka ktora jest razem ze mna w grupie, nie
przebiera w slowach. Nazywa wszystko po imieniu, czarne to czarne, a biale to biale. Zadnych odcieni szarosci. Profesorka prowadzaca
zajecia, po oddaniu jej pisemnej pracy, zwraca uwage aby nieco stonowala swoje opinie.

Jestem na niewielkiej imprezie w gronie samych rodakow. W pewnym momencie dyskusja schodzi na czarno biale tematy. Wiekszosc
wypowiedzi jest negatywnych. Probuje protestowac I przemowic do rozsadku aby nie wkladali wszystkich do jednego worka. Ostatecznie
jedna z dyskutantek stwierdza “a mnie jedna Murzynka nawet pomogla”. Pozostali okrakiem wycofuja sie na z gory upatrzone pozycje.

Jak zwykle roznosze przesylki, jestem na 7 Avenue I kieruje sie w strone naszego biura. Ide szybkim krokiem, sluchawki na uszach,
koncentruje sie na muzyce. W pewnym momencie slysze wykrzyczane moje imie, ktos lapie mnie za ramie. Staje w miejscu. Z
niedowierzaniem patrze na osobe ktora mnie zatrzymala.Przede mna stoi nasz rasista. Prawie wpadlismy sobie w ramiona. Przez kilka
minut gadamy jak starzy kumple.
Wszelkie prawa zastrzezone. Publikowanie bez wiedzy i zgody autora zabronie.