Prasa
“Zamknac granice” krzycza populisci w wiadomosciach emitowanych na kablowce oraz programach radiowych. Ale, ostatnie glosowanie
w Senacie, wskazuje wieksze poparcie dla programu “gosci-pracownikow” zaproponowanego przez prezydenta Busha. Rzeczywistosc
dotarla nawet do Senatu.
W ostatnim miesiacu 53 senatorow glosowalo za przyjeciem programu umozliwiajacego otrzymanie tymczasowej-wizy dla pracownikow
sektora rolnego. Pomimo tego ze liczba senatorow nie przekroczyla 60 osob, co jest wymogiem aby projekt zostal dolaczony pod obrady
wraz z projektem dotyczacym wydatkow w Iraku, oznacza to jednak ze wiekszosc senatorow zdaje sobie sprawe ze tego silowe metody
rozwiazania kwestii imigracyjnej nie zdadza egzaminu.
Projekt ustawy opracowany przez senatora republikanina z Idaho, Larry Craig, sklada sie z dwoch czesci. Pierwszy dokonalby zmian w
obecnym programie H-2A, poprzez likwidacje biurokracji ktora utrudnia zatrudnianie I ulatwia lamanie przepisow. Tu wypada wspomniec
ze nielegalna imigracja w rolnictwie wynosi od 1/3 do 3/4 ogolu zatrudnionych.
Nowa ustawa “AgJobs” umozliwilaby tym nielegalnym ktorzy przejda pomyslnie weryfikacje danych oraz zademonstruja historie
zatrudnienia, kontynuacje pracy na tymczasowych zasadach I ewentualnie uzyskanie zielonej karty. Konserwatywna opozycja nazywa to
“amnestia” I jako taka odrzuca w calosci, nie proponujac nic w zamian.
Realistycznie patrzac projekty ktore nie uwzgledniaja nielegalnej imigracji, nie moga liczyc na poparcie wiekszosci politykow. Ustawa
ktora nakazywala nielegalnym imigrantom powrot do kraju pochodzenia aby uzyskac legalny status, uzyskala tylko 21 glosow.
Wiecej, debata w Senacie wykazala ze rachunek ekonomiczny wymaga zaangazowania pracownikow imigracyjnych. Senator Voinovich
stwierdzil wprost ze jest to warunek niezbedny aby rolnictwo w dalszym ciagu rozwijalo sie.
“Ekonomisci mowia takze ze kazde stanowisko pracy w rolnictwie wspiera 3 ½ stnowisk w przetworstwie, pakowaniu, transporcie,
dostawach, pozyczkach I ubezpieczeniach “ dodaje Mr Voinovich. “Te prace sa wykonywane przez Amerykanow, I stracimy je jezeli nie
rozwiazemy tego problemu prawidlowo”.
Prezydent Bush wierzy ze prawidlowym rozwiazaniem jest jego program pozwalajacy podjac prace pracownikom-gosciom. Program
dotyczlby nie tylko rolnictwa ale takze innych galezi gospodarki. Krytycy twierdza jednak ze problem nielegalnej imigracji moze byc
rozwiazany tylko metodami przymusu, takimi jak “REAL ID Act” ktory wlasnie przeszedl w Senacie I jest obecnie rozpatrywany w
Kongresie.
Posrod wielu obostrzen, nielegalni imigranci zostaliby pozbawieni mozliwosci uzyskania prawa jazdy, ci ktorzy staraja sie o azyl polityczny
podlegaliby wiekszej kontroli. Rozumiemy strategie zwiazana z tym projektem, ale kwestie azylu byly juz rozwiazane w polowie lat 90-tych.
Jezeli chodzi o prawa jazdy, to skladanie podania o nie jest juz aktem przestrezegania prawa, odmowa spowoduje ze imigranci beda w
dalszym ciagu jezdzic tylko bez prawa jazdy I bez ubezpieczenia.
Tak dlugo jak Stany Zjednoczone dziela 2000 milowa granice z rozwijajacym sie krajem, nidgy nie bedziemy w stanie powstrzymac
naplywu nielegalnych imigrantow metodami silowymi. Nie mozemy ignorowac praw rynku ktore powoduja naplyw imigrantow w
pierwszym rzedzie. Najlepszym rozwiazaniem jest stworzenie systemu umozliwiajacego legalne zatrudnienie. W czasie II Wojny
Swiatowej “bracero” program pozwolil Meksykanom znalesc legalne zatrudnienie w rolnictwie, a ilosc nielegalnych przekroczen granicy
spadla drastycznie.
Wydatki na ochrone granicy wzrosly pieciokrotnie od roku 1993. Jest to drugi najwiekszy przyrost po wydatkach na obrone. Pomimo tego,
populacja nielegalnych imigrantow w dalszym ciagu wzrasta.
Jest szansa ze projekt prezydenta Busha uzyska popaprcie wiekszosci w Senacie, a cala kwestia nie umrze smiercia naturalna, tak jak
przedstawia to antyimigracyjna opozycja. Im szybciej kwestia zostanie podjeta I rozwiazana tym lepiej dla wszystkich. Oto przyklad gdzie
zarowno biznes oraz pracownicy, dolaczyli do Demokratow I Republikanow aby rozwiazac problem. Dlaczego wiec tego nie zrobic?
Editorial
WSJ 04.05.05