Prasa
Papa, Papa, Tradycja!
- Skrzypek na dachu
Minelo siedem dni od kiedy Papiez Jan Pawel II wystapil na swiatowej scenie, jego smierc pozostawila wiele niezapomnianych wrazen.
Szczegolnie jedna idea jest silniejsza od innych, wspanialosc …tradycji.
Dlugie I calkowite zanuzenie sie w katolickiej rytualnosci, na Rzymskim placu, moglo wydawac sie troche przesadzone , ale nasza
ziemska polityka moze zyskac na ponownym odkryciu sily przyciagania tradycji.
Tak jak w “Skrzypku na dachu” tradycja egzystuje na rowni z przyszloscia. Pogrzeb Jana Pawla II byl tym rzadkim momentem – rzadkim w
naszych czasach - gdzie przeszlosc I przyszlosc wpolistnieja w spokojnej rownowadze
Liturgia Mszy niczym nie roznila sie od tej ktora w 1549 towarzyszyla Papiezowi Pawlowi III w jego wedrowce do Domu Ojca. Ale, kiedy
kamera przesuwala sie po twarzach, mozna bylo zauwazyc jak mlody jest to tlum Pomimo dlugiej liturgii, uczestnicy trwali na swoich
miejscach. Ich oczy byly zwrocone na starodawne obrzadki, a ich umysly przepelnione duchowa wiara. To byla stara idea, ktora Jan
Pawel II przetlumaczyl na wspolczesne czasy. Zobaczylismy cos co nazywa sie “zywa” tradycja. Bylo cos niezwykle atrakcyjnego w
atmosferze na placu Sw Piotra, byl komfort I cos w czym warto brac udzial.
Jest co jeszcze bardziej waznego zwiazanego z tym zdarzeniem. Poniewaz Jan Pawel II byl straznikiem tradycji, kosciol Katolicki w
calosci – nie tylko buntownicze jego czesci w USA I Europie Zachodniej -bedzie musial skonfrontowac sie ze znanymi zadaniami zmian I
dostosowania sie do wspolczesnego swiata. Proces dostosowywania sie – jak zawsze w przeszlosci - ma na imie polityka.
Kardynalowie na konklawe, pojda w slady politykow. Jedyna roznica, ze Oni osiagna swoj cel I czegos dokonaja. Co za kontrast z innym
konklawe ktore nazywa sie US Senat, ktore ostatnio nic nie robi I nie ma zadnych osiagniec.
Jakos ostatnio “wody sie rozeszly”, Demokraci I Republikanie, liberalowie I konserwatysci, znalezli sie na przeciwstawnych brzegach.
Ten podzial ma duzo wpolnego z upadkiem wspolnie wyznwanej ideii - co jest czescia prawidlowego Amerykanskiego porzadku
spolecznego. Pomimo tego ze Demokraci nie chca tego slyszec, wina za ten upadek spada na ich barki.
Niektorzy z nich zdaja sobie sprawe, probuja wydostac sie na powierzchnie, w post-2004 wyborczych wodach “wartosci”. Senator Hillary
Clinton przemowila w zeszlym miesiacu w Kaiser Family Foundation. Temat – niebezpieczenstwa jakie czychaja na mlodziez ze strony
wspolczesnych mediow. Byla “zaniepokojana o dzieci ktore beda dorastac w swiecie wartosci odmiennych od ich rodzicow”. Zakonczyla
apelem “o ustanowienie pewnych standardow I wartosci”
Niewatpliwe autorka “It takes a Village” chce przywrocenia czegos, co nazywa sie …tradycja. Ale w jaki sposob Demokraci moga
jednego dnia mowic o odnowieniu wartosci, a drugiego twierdzic ze nominowani kandydaci Busha na stanowiska sedziow sa
smiertelnym zagrozeniem dla swietej prywatnosci. Przynajmniej niektorzy z nich musza zdawac sobie sprawe ze cos sie tu nie zgadza.
Dokladnie takie same przeswiadczenie, ze cos waznego zostalo utracone – “standardy I wartosci” – przyniosly 25 lat temu, poczatkowo
apolityczne “prawa religijne”. Kulminacja bylo odrzucenie wartosci Demokratow przez wiekszosc tradycyjnych rodzin w wyborach 2004
roku.
To nie stalo sie w ciagu ostatniego roku. Poczawszy od 1970, Demokraci przyjeli strategie, ciaglej kulturalnej I prawnej konfrontacji. Z
sukcesem zmieniajac wiele tradycji, wielokrotnie zaskakujac niespodziewanymi orzeczeniami sadowymi, lub nowymi przepisami
wprowadzonymi decyzja administratora collegu. Wspolne meskie I zenskie akademiki ? Czy ktokolwiek szukal przyzwolenia rodzicow ?
Ta erozja wartosci socjalnych jest wynikiem, pozwow sadowych ktore skutecznie wziely kontrole nad szkolami publicznymi, zabierajac je
z rak XX wiecznych dyrektorow szkol – kiedy nie bylo tak zwanego “problemu szkol”. Jest wynikiem sporow czym jest odpowiednia sztuka
I przeswiadczeniem ze to co wyznacza standard na Manhattanie musi takze krolowac w Cincinanati.
Tak to sa znane narzekania I calkiem niespodziewanie sa wysluchiwane. A to dlatego ze spolecznosc ktora nic nie uznaje za wspolne,
jest bardziej sklonna do rozlamu. Nietrudno nie zauwazyc ze prawie wszystko staje sie obecnie walka na smierc I zycie. Inicjatywy oparte
o wiare. Nie do zaakceptowania. Edukacyjne standardy. Absolutnie, nie. Kwestie jak limity na aborcje, malzenstwa gejow, rozstrzygane
sa na sciezce sadowej.
Tradycja spoleczna jest elementem ktory pozwala ludziom na odczucie glebszej wspolnej identyfikacji. Ale I to jest teraz w odwrocie.
Wiele osob poszukuje obecnie identyfikacji glownie w “czerwonej” lub “niebieskiej” formacji politycznej. Pieniadze ktore tak jak George
Soros, kiedys przeznaczal na cele dobroczynne, trafiaja obecnie do polityki. (Tak, wiem; to dlatego ze “tracimy” Ameryke)
Odrodzenie wartosci, moze byc jak trupa wedrowna na drodze do 2008, lub moze stac sie rzeczywistoscia. Przynajmniej pokazuje nam
ze cos uzytecznego zostalo utracone, nie tylko wartossci same w sobie, ale zaczyn, ten podstawowy element ktory sprawia ze wszystko
nowe jest mozliwe. Tradycja !”
Daniel Henninger
WSJ 16.04.05